Starożytność i średniowiecze. Początków psychoterapii szukać należy w mrokach prehistorii. Kapłan-czarownik ludów pierwotnych był równocześnie lekarzem; posiadał pewne wiadomości empiryczne z zakresu lecznictwa, przede wszystkim znał zioła lecznicze, lecz wiadomości tych używał w duchu magiczno-rytualnych sposobów oddziaływania na wyobraźnię chorego. Działanie skutecznych leków wzmacniał psychoterapeutycznie. Jego wiara w potęgę demonów i sił nadprzyrodzonych udzielała się choremu na drodze sugestii. Oszukańczo udawana wiara również. Nawet tak uchwytny zabieg jak nastawienie zwichniętego stawu wymagał wzmocnienia za pomocą zaklęć i modłów. Choremu człowiekowi potrzebne były praktyki magiczne, uśmierzały bowiem lęk i podnosiły samopoczucie. Czarownikowi-kapłanowi potrzebne były te obrzędy dla umocnienia swej władzy. Lud wierzył bowiem, że człowiek ten ma nadprzyrodzoną moc ugłaskiwania gniewu demonów, zażegnywania choroby, posuchy, powodzi. Z nienaukowych poglądów demono-logicznych musiały wynikać błędne sposoby leczenia. Wśród niektórych ludów żyjących na łonie natury zabija się psychicznie chorych, w nadziei, że wraz z opętanym ulegnie zniszczeniu zły duch. Czasem jednak dobrze się z chorymi obchodzono, w przekonaniu, że godni są czci jako nawiedzeni przez siły nadprzyrodzone. Pierwotny lekarz-czarownik zawdzięcza swoje powodzenie sile sugestii; już więc w osobowości takiego kapłana leżeć muszą właściwości fascynowania ludzi.
