Z jakiegokolwiek punktu widzenia na te zagadnienia spojrzymy, jedno jest pewne: jeżeli w psychoanalizie tkwi jądro prawdy i może się ona przyczynić do uśmierzenia cierpień ludzkich, to należy dążyć do udostępnienia jej szerokim rzeszom chorych, nawet jeżeli nie mają pieniędzy.
Klasyczna metoda Freuda wymagała najściślejszej specjalizacji i była jakby sztuką, której arkana przekazywali sobie wtajemniczeni. I inne kierunki psychoanalizy wciąż jeszcze podkreślają zasadę, iż kto chce leczyć tą metodą, musi najpierw sam się jej poddać. Jednakże zasady tej nie można wysuwać jako bezwzględnie obowiązującej wszystkich. Obowiązuje ona specjalistów najwyższej klasy. Dążność do spotęgowania ścisłości metodyki psychoanalitycznej doprowadziła dzisiaj do tego, iż psychoanalizy -— przynajmniej niektórych jej kierunków — można się w dużym stopniu nauczyć z książki. Mogłoby to stanowić miarę tego, iż psychoanaliza coraz bardziej staje się nauką, zatracając w coraz wyższym stopniu cechy sztuki, której tajniki i chwyty podpatrywać trzeba u mistrzów. Od dogmatyzmu poprzez sceptycyzm myśl zmierza zawsze ku krytycyzmowi.
Aby poznać i zrozumieć istotę psychoanalizy, pójść trzeba szlakiem jej rozwoju dziejowego. Dlatego najpierw omówimy pierwszą historycznie i dla wszystkich kierunków macierzystą metodę Freuda.